Jesteś nowy?
Zarejestruj się
  
Strona główna - Pomoc
Pią, 18 Maj 2012, 10:40 CET, NY 4:40, Londyn 9:40, Tokio 17:40, WIG20 -0.13%
Debiuty:Facebook Inc. (NASDAQ: FB.US)  38.00  10:25  0.00% 
Cloud Technologies SA (NC: CLD)  1.20  10:25  0.00%  (TKO: 1.40 +16.67%)
Otwarcie rynku w Nowym Jorku za 4 godziny i 50 minut 
 Symbol np: WIG      znajdź symbol
Login i hasło     zapisz  
Subiektywna
 Inne Komentarze
Przegląd poranny
Komentarz Poranny
2012-05-18 6:38
Po sesji w USA
Komentarz Wieczorny
2012-05-17 22:10
Rynek amerykański
Piotr Kuczyński - Xelion
27 Kwietnia 2012 22:09



Komentarze bez kilkudniowego opóźnienia...


    Na początku minionego tygodniu zanosiło się na przecenę, ale środa z posiedzeniem FOMC wszystko zmieniła. Popatrzmy jak to wyglądało. W poniedziałek kalendarium w USA było puste, więc graczom pozostawało reagowania na informacje dochodzące ze świata. Chodziło przede wszystkim o europejskie dane makro i informacje polityczne. Niewątpliwie też to, że wstępny odczyt indeksu PMI dla przemysłu chińskiego szósty miesiąc z rzędu pozostaje pod poziomem 50 pkt. bykom pomóc nie mogło. Nastroje pogorszyło również to, że indeksy PMI (też wstępne odczyty) opublikowane w Europie pokazały znaczne pogorszenie sytuacji. Euroland będzie w recesji przez przynajmniej pół roku.

    Polityka europejska również Amerykanom nie pomagała. Znaczne umocnienie sił przeciwników strefy euro we Francji (bardzo dobry wynik Marine Le Pen i niezły Jean-Luc Melenchon) w połączeniu (z oczekiwaną jednak) wygraną w pierwszej turze François Hollande pokazuje, że siły antyunijne (właściwie anty-Merkel) są w Europie coraz silniejsze (to zresztą od dawna zapowiadałem). Szkodziło też to, że holenderski rząd podał się do dymisji. Oczywiste było, że problemy poza-amerykańskie i czekanie na środową pomoc FOMC będą ograniczały spadki indeksów na amerykańskich giełdach. Jednak indeksy na początku sesji szybko zanurkowały i S&P 500 dotknął kwietniowego minimum. Potem zaczął się bardzo powoli podnosić. Udało się zredukować skale spadków do około jednego procenta.

    We wtorek w USA byki miały od początku dobre karty, bo trudno było oczekiwać przeceny przed środowym posiedzeniem FOMC. Od początku sesji indeksy podreptały na północ. To niespecjalne mogło dziwić, bo słabe dane makro i oczekiwanie na pomoc Fed oraz lepsze od oczekiwań raporty kwartalne spółek bardzo pomagały bykom. Dziwić tylko mogło to, że po 2 godzinach, kiedy giełdy w Europie już zakończyły sesję, indeks zaczęły się osuwać. W końcówce udało się wypracować niewielkie wzrosty indeksów.

    W środę w centrum uwagi było przede wszystkim posiedzenie FOMC. Oczywiście stopy nie zmieniły się i nadal mają się jeszcze do 2014 roku nie zmienić. Było to też posiedzenie, podczas którego co kwartał Fed informuje o swoich prognozach dla gospodarki. Okazało się, że prognozy PKB na ten rok w porównaniu do prognoz styczniowych wzrosły (z 2,2 – 2,7 proc. na 2,4 – 2,9 proc.), prognozy dla rynku pracy poprawiły się (z 8,2 – 8,5 proc. na 7,8 – 8.0 proc.), a dla bazowej inflacji wzrosły (z 1,5 – 1,8 proc. na 1,8 – 2,0 proc.). Wydawało się, że można zapomnieć o kolejnym poluzowaniu ilościowym (QE3).

    Nic z tych rzeczy. Chęć pomocy rynkom (a tym samym i prezydentowi Barackowi Obamie przed wyborami) była bardzo silna. Ben Bernanke, szef Fed, przemycił podczas konferencji prasowej sformułowania o możliwym kolejnym pobudzeniu gospodarki przez Fed, co ma zależeć jednak od danych makro. Powiedział też, że inflacja z czasem powinna się zmniejszać. Nie ulega wątpliwości, że takie wypowiedzi otwierają drogę do interpretacji danych makro według zasady „im gorzej, tym lepiej”, bo Fed pomoże… Dobre dane oczywiście będą nadal traktowane jako „byczy” impuls dla rynków. Nadzieje na QE3 (na razie według mnie płonne) i wyniki spółek pomogły w zakończeniu sesji dużymi zwyżkami.

    W czwartek sesja na amerykańskim rynku akcji należała do tych bardzo dziwnych. Wzrosty indeksów tłumaczone były dobrymi danymi z rynku nieruchomości. Problem w tym, że to nie jest prawda. Dane (o nich niżej) opublikowano o godzinie 16.00. Od tego momentu przez 3 godziny indeksy trzymały się nieznacznie nad poziomem równowagi. Ruszyły na północ dopiero około godziny 19.00. To nie był wpływ danych makro, chociaż z pewnością bykom one nie przeszkadzały. Po prostu jakiś kapitał uderzył w kontrakty i poprowadził rynki na północ.

    W piątek wydawało się, że rynki swój optymizm odchorują. W nocy agencja z czwartku na piątek ratingowa Standard & Poor's obniżyła rating Hiszpanii o dwa stopnie - z "A" na "BBB" z perspektywą negatywną. Poza tym aukcja obligacji włoskich zakończyła się w piątek sprzedażą całej oferty, ale rentowności obligacji znacznie wzrosły. W USA nie przejmowano się tymi wydarzeniami. Skoro Europejczycy się tym nie przejęli to trudno oczekiwać, żeby martwili się Amerykanie. Opublikowane dane makro wspierały obóz byków. Jedne wprost (indeks nastroje), drugie według zasady „im gorzej tym lepiej” (PKB) (o tym niżej). Indeksy znowu wzrosły.

    Na rynku EUR/USD panował relatywny spokój. W poniedziałek spadek kursu EUR/USD był nieunikniony. Dziwić mogło tylko, że stracił tylko niewiele więcej niż pół procent. Wyjaśnieniem było to, że gracze czekali na posiedzenie FOMC. We wtorek słabe dane publikowane w USA i oczekiwanie na pomoc Fed osłabiały dolara. W środę na rynku panował kompletny, wręcz zadziwiający spokój. Mimo doskonałych nastrojów panujących na europejskich i amerykańskich giełdach akcji oraz mimo obietnic szefa Fed kurs EUR/USD prawie się nie zmienił. Podobnie było w czwartek. W piątek zachowanie kursu EUR/USD było całkowicie aberracyjne. Wystarczyły niezłe nastroje na giełdach, żeby zapomniano o wszystkich problemach strefy euro, obniżkach ratingu Hiszpanii, wzrostu rentowności obligacji. Kurs wzrósł o pół procent i nadal pozostaje w trójkącie 1,30 – 1,33 USD z którego wyłamanie pokaże kierunek na dłużej.

    Interesująco było to, co działo się na rynku surowcowym. Na początku tygodnia pogorszenie nastrojów doprowadziło do spadku ceny ropy, miedzi i złota. Potem było dużo lepiej. W środę, po posiedzeniu FOMC, nieznacznie zdrożała ropa i miedź i kosmetycznie straciło złoto. W czwartek i piątek jednak ceny rosły tak jakby gracze uwierzyli, że za chwilę Fed uruchomi QE3. Układ techniczny na ropie się nie zmienił. Miedź jednak potężnie zdrożała anulując sygnał sprzedaży i wracając do szerokiego kanału trendu wzrostowego. Zdrożało też złoto odbijając się od linii 3. letniego trendu wzrostowego. Rentowność obligacji zmieniała się dość bezładnie, a układy techniczne pozostały bez zmian.

    Publikowane w zeszłym tygodniu dane makro były słabe (czyli wg graczy dobre ;-). Rozczarowała publikacja kwietniowego indeksu zaufania konsumentów podawanego przez Conference Board. Okazało się, że marcowy indeks został zweryfikowany w dół (z 70,2 na 69,5 pkt.), a w kwietniu indeks po raz drugi z rzędu spadł (do 69,2 pkt. – oczekiwano 70 pkt.). Ostateczny odczyt indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan był nieco lepszy od odczytu w połowie miesiąca (76,6 vs. 75,7 pkt.).

    Raport o marcowych zamówieniach na dobra trwałego użytku był bardzo słaby. Zamówienia spadły o 4,2 proc. ( to bardzo dużo – najgorzej od stycznia 2009 r.). Oczekiwano spadku o 1,5 proc. m/m. Na domiar złego wzrost w lutym zweryfikowano w dół. Bardziej istotne zamówienia bez środków transportu spadły o 1,1 proc. m/m (oczekiwano wzrostu). W lutym zamówienia bardzo mocno wzrosły, więc oczekiwano jakiejś korekty, ale spadki były stanowczo zbyt duże jak na korektę. Raport o wzroście w pierwszym kwartale PKB oraz o zmianach w dynamice skojarzonych z tym raportem miar inflacji (dane wstępne) był gorszy od oczekiwań. Annualizowany PKB wzrósł o 2,2 proc. (oczekiwano 2,5 proc. kw/kw).

    Ilość nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wniosków wyniosła 388 tys., czyli o tysiąc mniej niż w ostatnim tygodniu. Oczekiwano 376 tys. Wzrosła też (do poziomu najwyższego od 7 stycznia 2012) średnia 4. tygodniowa. Oczywiście takie dane zwiększą prawdopodobieństwo uruchomienia QE3, więc nic dziwnego, że po środowych wypowiedziach szefa Fed potraktowano je zgodnie z zasadą „im gorzej tym lepiej”.

    Tygodniowy raport o sytuacji na rynku kredytów hipotecznych jak zwykle nie miały znaczenia dla rynków. Odnotujmy jednak, że indeks tego rynku spadł o 3,8 proc., bo spadła o 5,6 proc. indeks refinansowania. Jednak indeks nowych kredytów (bardziej istotny) wzrósł o 2,7 proc. Średnie oprocentowanie kredytu 30. letniego zmieniło się nieznacznie (z 4,50 na 4,04 proc.).

    Indeks S&P/Case-Shiller o cenach domów (dla 20. metropolii, bo dla 10. było lepiej) spadł w lutym o 3,5 proc. r/r (oczekiwano spadku o 3,4 proc.). Spadł do poziomu najniższego od blisko dziesięciu lat. Indeks cen nieruchomości publikowany przez FHFA pokazał jednak w lutym wzrost ceny o 0,3 proc. m/m.

    Raport o marcowej sprzedaży nowych domów w USA był na pozór bardzo słaby, bo sprzedaż spadła o 7 procent. Jednak to był zafałszowany obraz, bo dane z lutego zweryfikowano aż o 12,8 proc. w górę. Można więc powiedzieć, że dane były co najmniej neutralne. Marcowy indeks podpisanych umów kupna domów na rynku wtórnym wzrósł w marcu o 4,1 proc. m/m do poziomu najwyższego od kwietnia 2010 roku.

    W USA kolejny tydzień może być też (chociaż nie tak jak w Polsce) nieco dziwny. Czekanie na wybory w Grecji i drugą turę wyborów prezydenckich we Francji co prawda mocniej będzie działało na Europę (duże znaczenie będą miały sondaże - w Grecji na razie korzystne dla byków), ale do USA nastroje też mogą się przenosić. Raportów kwartalnych amerykańskich spółek będzie już zdecydowanie mniej, a to nie jest plus dla byków.

    Kluczowy będzie piątkowy, miesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy. Jeśli dane będą bardzo słabe to reakcja może być… „bycza”, bo znacznie zwiększy prawdopodobieństwo QE3. Dane dobre też graczy ucieszą. Najgorsze będą dane nieco tylko słabsze – to nie zagwarantuje QE3 i nie da impulsu pozytywnego. Wcześniej dowiemy się, jakie były dochody/wydatki Amerykanów (bardzo słabe działanie na rynek).

    Dużo bardziej istotne będą publikowane we wtorek i czwartek indeksy ISM dla przemysłu i sektora usług. Uzupełnieniem będzie opublikowany w poniedziałek indeks Chicago PMI oraz dane o zamówieniach przemysłowych. Ważne też będą (czwartek) dane o kwietniowej sprzedaży w sklepach czynnych ponad rok w sieciach sprzedaży. Nie można też wykluczyć, że czwartkowa konferencja Mario Draghi, szefa ECB po posiedzeniu banku wpłynie na nastroje.

    Sezon raportów powoli będzie się kończył, kolejne posiedzenie Fed będzie miało miejsce za miesiąc, a wybory w Grecji i Francji w kolejną niedzielę. To teoretycznie powinno szkodzić bykom. Jednak, tak jak napisałem w części polskiej, Grecja stała się mniej groźna - rośnie poparcie dla dwóch głównych partii, które podpisały się pod porozumieniem z „trojką”. Jeśli chodzi o wybór Francois Hollande to rynki wydają się już być z tą możliwością pogodzone. Byki zdają się mieć wszystkie atutu w rękach.

    Swoimi wypowiedziami szef Fed wytrącił oręż niedźwiedziom z rąk. Jeśli wybory rzeczywiście nie zaszkodzą, a europejski rynek długu nadal będzie tak kontrolowany jak to widzieliśmy ostatnio to zapewnienie Bena Bernanke i gra w „im gorzej tym lepiej” nie pozwoli na zrealizowanie się scenariusza „sprzedaj w maju i uciekaj”. Analiza techniczne nie daje nam żadnej podpowiedzi. Równie możliwe (technicznie) jest pokonanie kwietniowych szczytów i kontynuowanie hossy jak i utworzenie podwójnego szczytu i wygenerowanie sygnału sprzedaży.

    Jeśli się jednak widzi reakcje rynków na złe informacje to prawdopodobieństwo negatywnego scenariusza należy ocenić jako bliskie zeru. Uważam, że są dwa, równie prawdopodobne, scenariusze – albo hossa albo konsolidacja pod szczytami.

    Wykresy:

     S&P 500 wybił się z konsolidacji, pokonał linię szyi formacji RGR (anulował formację) i średnią 200. sesyjną. Średnie 50. sesyjna i 200. sesyjna wyrysowały złoty krzyż, co generuje sygnał kupna. Teraz jednak wyłamał się z prospadkowego klina dając sygnał do korekty. Wsparcie na 1.353 pkt. Opór w okolicach 1.420 pkt.

     DJIA wybił się z konsolidacji, pokonał linię szyi formacji RGR (anulował formację) i średnią 200. sesyjną. Średnie 50. sesyjna i 200. sesyjna wyrysowały złoty krzyż, co generuje sygnał kupna. Teraz jednak wyłamał się z prospadkowego klina dając sygnał do korekty. Wsparcie w okolicach 12.725 pkt. Opór na 13.290 pkt.

    TRIN dał sygnał sprzedaży.

     NASDAQ wybił się z konsolidacji, pokonał linię szyi formacji RGR i średnią 200. sesyjną. Przełamał też linię trendu spadkowego (sygnał kupna). Obecnie w korekcie. Wsparcie na 2.974 pkt. Opór na 3.134 pkt.

Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Analiza nie spełnia wymogów stawianych rekomendacjom w rozumieniu w/w ustawy, m.in. nie zawiera konkretnej wyceny instrumentu finansowego, nie opiera się na żadnej metodzie wyceny, a także nie określa ryzyka inwestycyjnego. Jest tylko i wyłącznie osobistą opinią autora. Zgodnie z powyższym serwis Stooq oraz autor nie ponoszą jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na jej podstawie.



Wcześniejsze komentarze

27 Kwietnia 2012
  22:05  Rynek polski
20 Kwietnia 2012
  22:10  Rynek amerykański
  22:07  Rynek polski
13 Kwietnia 2012
  22:13  Rynek amerykański
  22:03  Rynek polski

  RSS     więcej komentarzy...



Dla Webmasterów - RSS - Reklama - O nas

© 2000-2012 Stooq